Skrajne postawy rodzicielskie. Dlaczego dorosłemu wolno, a dziecku niekoniecznie? Skrajne postawy rodzicielskie. Skrajne postawy rodzicielskie, niekoniecznie są widoczne na pierwszy rzut oka. Ile rodzin tyle postaw, jednak radykalizm nie jest dobrą drogą wychowawczą. Nie raz już o tym wspominałam na blogu Tylko dla Mam .
Abigeilowa. Nie wolno niszczyć przyrody ponieważ bez niej nie byłoby życia na Ziemii. Mówię oczywiście o roślinach i ich zdolności fotosyntezy. Produkują one tlen. Rośliny przecież to dla nas pożywienie. Owoce i warzywa posiadają podstawowe składniki odżywcze, bez których człowiek nie byłby w stanie normalnie funkcjonować, a
Dlaczego w tej sytuacji nie wolno Państwu wyprzedzać? - A) Ponieważ droga wyprzedzania nie jest widoczna B) Ponieważ mogę jechać tylko nieznacznie szybciej niż rowerzysta C) Ponieważ ustawiono znak z zakazem wyprzedzania. Pytanie 1.1.06-201-M Mit ClickClickDrive die offiziele Fragen der TüV und Dekra. Theorie lernen online
Przeczytałam, że w czasie ciąży nie wolno depilować sie woskiem. Nie podano dlaczego nie? chyba nie ma to wpływu na dziecko? czy wiecie dlaczego są takie przeciwskazania?
Przyroda. Plażowicze przychodzą tu za potrzebą lub traktują wydmy jako przebieralnie. Bywa też, że rozpalają na nich ogniska i biwakują. A to bardzo szkodzi wydmom, które są naturalnym systemem przeciwsztormowym. Zobacz materiał TV i dowiedz się, dlaczego.
Rękoczyn Heimlicha, nazywany też manewrem Heimlicha jest jedną z metod pomocy przedmedycznej, której używa się w przypadku zadławienia. Kiedy do dróg oddechowych przez przypadek dostanie się ciało obce, należy w taki sposób ucisnąć przeponę osoby, która się dławi, by ciało obce wydostało się z układu oddechowego.
Tłuszcze zwierzęce. Tłuszczów trans nie znajdziemy w dużych ilościach w żadnym z produktów dostępnych w UE, bo ich użycie zostało zabronione przez Wspólnotę Europejską. Rozporządzenie w tej sprawie weszło w życie 2 kwietnia 2021 r. Napisano w nim: Artykuł 1. Zawartość izomerów trans kwasów tłuszczowych, innych niż
hNJ5J. Zdarzyło Ci się kiedyś usłyszeć, jak inni rodzice zwracają się do swojego dziecka: ”Bądź grzeczny, bo zabierze Cię Pan policjant!” A może samej zdarza Ci się mówić w ten sposób do pociechy? Zastanówmy się najpierw nad motywami, które kierują rodzicami wypowiadającymi takie słowa. Wydają się one być oczywiste: rodzic chce uspokoić swoje dziecko, skłonić do wykonania konkretnej czynności. Świadczy to niestety o nieumiejętności radzenia sobie z własnym dzieckiem. To co wydaje się „idealnym”, prostym rozwiązaniem może wpływać na psychikę Twojego dziecka teraz, ale i w się konkretnym przykładom. Jakie skutki może nieść ze sobą straszenie policjantem? Strach przed mundurem czy kombinezonem. Przypuśćmy, że nasze dziecko gubi się w markecie. Prawidłową reakcją, powinno być jego udanie się do ochrony stojącej przy kasach, samodzielnie lub z kimś dorosłym, kto zainteresował się spacerującym samotnie dzieckiem. Nie można dopuścić do sytuacji, kiedy dziecko boi się ochrony przez ich strój służbowy i woli „poczekać” na rodziców z kimś obcym (a jak wiadomo markety są ogólnodostępne dla wszystkich ludzi i nigdy nie wiadomo z kim oraz gdzie uda się nasze dziecko). Gdy maluch przywoływany jest do porządku poprzez słowa „Ten pan Cię zabierze” może to spowodować ogólny strach przez ludźmi i sprawić, że nasze dziecko będzie w przyszłości lękliwe oraz prawdopodobnie pojawią się problemy z nawiązywaniem zdrowych podobną sytuacją może być ta, w której to obcy ludzie zwracają się w żartach do dziecka słowami ”Nie chcesz iść z mamą? To chodź ze mną”. Z grzeczności rodzic nie zwróci uwagi takiej osobie, uśmiechnie się nawet, że jego dziecko jest tak przyjaźnie nastawione wobec innych. U dziecka natomiast może wykształcić się nadmierna ufność wobec ludzi nieznajomych, co również może okazać się niebezpieczne w miejscach zatłoczonych lub w wieku kiedy to już samodzielnie będzie mogło bawić się na dość często rodzice straszą starsze dzieci słowami „Inaczej porozmawiamy jak wróci tata/mama” jednoznacznie stawiając ojca/matkę w roli „tego złego”, który wybierze rodzaj kary. Dziecko w obawie przed karą zaczyna odczuwać lęk już na samą myśl o powrocie rodzica, często niewspółmiernie do wielkości przewinienia. Prowadzić to może do nerwicy, jak i wykształcenia się nieprawidłowej postawy wobec jednego z rodziców. Mniejsze dzieci do czasu powrotu ojca/matki mogą także zapomnieć za co tak naprawdę są karane, a takie odwlekanie w czasie spowoduje jedynie odczucie u dziecka, że jest karane bez także usłyszeć w dzisiejszych czasach straszenie dzieci „cyganem”. Jest to absolutnie niedopuszczalne jeżeli chcemy, aby u naszego dziecka wykształciła się prawidłowa postawa wobec innych kultur. Równie niedorzecznym sposobem straszenia jest „pójście na zastrzyk” jeżeli dziecko się nie uspokoi. Gdy naprawdę konieczne będzie szczepienie, dziecko w gabinecie lekarskim wpadnie w histerię, kumulując w sobie strach, który odczuwał za każdym razem, gdy coś „Babą Jagą” czy innymi postaciami z bajek sprawią, że nasze dziecko w świecie realnym będzie bało się elementów przypominających negatywną postać baśniową np. starszych pań, co w efekcie może doprowadzić do (w oczach rodziców) nie uzasadnionego lęku przed diabłem wyskakującym z lustra czy historiami zbyt strasznymi dla wieku w jakim znajduje się nasze dziecko może prowadzić do lęku przed ciemnością, strachu przed zasypianiem czy nawet do nerwicy i moczenia pamiętać również o tym, że dzieci lubią się bać – musi to być jednak strach kontrolowany. Bardzo często w bajkach pojawiają się potwory, a historie te mogą być czytane nawet przed snem. Warunkiem jest możliwość zapalenia światła, gdy dziecko o to poprosi czy nawet przerwania bajki/ zmiany zakończenia przez nawet po lekturze „strasznej” bajki dziecko będzie odczuwać lęk, bardzo łatwo można go zwalczyć. Wystarczy przykładowo pomalować pudełko, które będzie pełniło funkcję pułapki na „potwora”. Następnego dnia pudełko jest zamykane, a potwór w oczach dziecka nie ma szansy na ucieczkę. Jest to zupełnie inny, bezpieczny lęk w porównaniu do lęku, które dziecko może odczuwać, gdy straszymy je, aby było chcemy by nasz maluch był otwartym, odważnym dzieckiem nie należy go straszyć, a tłumaczyć racjonalnie w czasie rozmowy powody dla których powinien zachowywać się tak, a nie inaczej. Nie powinien huśtać się wysoko bo może spaść i zrobić sobie krzywdę, a nie dlatego, że za wysokie huśtanie trafi do domu dziecka czy porwie go wiedźma. Gdy maluch będzie pewien, że nikt go nie obserwuje, możliwe, że będzie samodzielnie próbował zrobić coś jest by pamiętać, że inteligentny mały człowiek odznacza się tym, że wie iż przechodzi się na zielonym świetle - nie dlatego że boi się policji, ale dlatego że ma świadomość, że może wpaść pod samochód.
Cześć, dzisiaj obalimy pewien mit dotyczący tzw. "krzyży śmierci" oraz "złotych krzyży". Są to bardzo proste systemy oparte o dwie proste średnie kroczące, gdzie gdy krótsza przecina dłuższą od dołu mamy sygnał kupna, a gdy krótsza przecina dłuższą od góry mamy sygnał sprzedaży. Tak to wygląda w praktyce. Gdzie jest krzyż? ;) Powyżej indeks S&P500. Już gołym okiem widzimy, że system średnio się sprawdza i przecięcia średnich generują olbrzymią ilość fałszywych sygnałów. Jednak o tym za chwilę. Najpierw wyjaśnijmy sobie dlaczego taki system jest całkowicie bezsensowny i można go schować do szuflady. Zacznijmy może od tego czym jest prosta średnia krocząca. Chyba każdy zna definicję, prawda? Gdy nałożymy prostą średnią kroczącą na wykres otrzymamy: Wygładzony wykres ceny Opóźniony o n-okresów wykres ceny O ile skuteczność wygładzania w prostej średniej jest raczej mało użyteczna do budowy systemu to opóźnienie średniej jest gwoździem do trumny. Logika jaka stoi za sygnałem kupna lub sprzedaży jest... nielogiczna. Otóż bierzemy cenę i nie dość, że wyrzucamy z niej najbardziej wartościowe informacje poprzez wygładzenie to jeszcze opóźniamy ją o ileśtam dni. I te właśnie opóźnione i zniekształcone dane mają rzekomo stanowić sygnał kupna lub sprzedaży. Musicie wiedzieć, że wszystko co pokaże wam prosta średnia już zostało zawarte i wykorzystane przez osób grających price action, i dla was zostaną co najwyżej okruchy. Dlaczego więc tak często się mówi o właśnie tych formacjach? Oczywiście jest to mit analizy technicznej. A dlaczego ta technika "zadziałała" przy starcie bessy w 2007 roku? Odpowiedź jest prosta - systemy oparte o średnie całkiem dobrze mogą się sprawować przy ostrych, dynamicznych i długotrwałych trendach. Gdy w 2007 roku indeksy załamały się średnie nie miały innego wyjścia jak posłuchać się ceny i również szybko zmieniły kierunek. Gdy giełdy nie potrafią obrać kierunku lub gdy ruchy są mało dynamiczne (a tak prawdopodobnie będzie obecnie) to systemy oparte na średnich stają się bezużyteczne. Teraz troszkę testów. System oparty o SMA50 i SMA200 to system, który cały czas jest w rynku, nie obchodzą nas więc takie sprawy jak stop loss. Ten niewyobrażalnie skomplikowany system można zapisać za pomocą wyrafinowanej formuły w amibrokerze: Buy = Cross(MA(Close, 50), MA(Close,200)); Sell = Cross(MA(Close,200), MA(Close, 50)); No i odpalamy test na WIG20. Gramy na pozycji krótkiej i długiej. Wynik poniżej: Jak się okazuje sygnał na Polskiej giełdzie jest bezużyteczny i wynik stanowi dokładne przeciwieństwo założeń. 6 wygranych do 12 przegranych oznacza, że podczas sygnału "niedźwiedzia" powinniśmy kupować akcje, a podczas sygnału "byka" powinniśmy sprzedawać. Dziwne, nie? ;)No tak, ale to jest raczej niestatystyczne. Opieranie się na 18 obserwacjach nie jest obiektywne. Weźmy na ruszt S&P500 i S&P500. Dlaczego nie powinniśmy w tej sytuacji zwracać uwagi na takie wskaźniki jak zysk czy strata? Ponieważ pompa na SP500 trwa już ponad 80 lat, a indeks rośnie nieustannie i nie ma bata aby system pokazał inne wyniki niż kosmiczny zysk. My jednak skupmy się na tym ile mamy wygranych, a ile przegranych. Winners - 47,31%, lossers - 52,69%. Czyli podobnie jak z WIG20 - tutaj jednak mamy troszkę wyższe szanse niż jak przy rzucie blachę leci NIKKEI250, który jest chyba jedną z najtrudniejszych giełd do wnioski jak wyżej. Przy niedźwiedzim przecięciu średnich należy kupować, a nie sprzedawać akcje!Obecnie na WIG20 został wygenerowany sygnał "kupna" zaraz po sygnale "sprzedaży". Jednak o tym postaram się napisać już jutro, ponieważ taki sygnał może okazać się bardzo użyteczny, i co ważniejsze - statystycznie do sprawdzenia. Informacje podane w tym blogu są wyłącznie opinią autora. Podane informacje w żadnym wypadku nie stanowią rekomendacji kupna lub sprzedaży ani nie są zachętą do podejmowania jakichkolwiek decyzji inwestycyjnych! Wszystkie decyzje inwestycyjne oparte na informacjach tutaj zawartych są podejmowane wyłącznie na własne ryzyko! PozrawiamKrzysiek
[b]Rz: Włosi, którzy po awarii w Czarnobylu wycofali się z elektrowni atomowych, teraz chcą zbudować kilka. Czy Europejczycy przestali się bać powtórki z kwietnia 1986 roku?[/b] [b]Jerzy Niewodniczański:[/b] Tak. Włosi są bardzo dobrym przykładem. W latach 80. korzystali z czterech elektrowni, a jedną – dużą i nowoczesną – mieli już prawie ukończoną. Ale w wyniku ogłoszonego po katastrofie na Ukrainie referendum wstrzymali prace elektrowni atomowych, a energię importowali głównie z Francji. Po upływie lat eksperci stwierdzili jednak, że nie można wiecznie straszyć Czarnobylem, bo współczesne elektrownie atomowe pracują korzystając z innych technologii i od lat nie było żadnej groźnej awarii. Włoscy specjaliści już budują elektrownie atomowe w Europie, na przykład w Mochowcach na Słowacji. [b]Reaktory jądrowe chce budować Białoruś. Elektrownię tego typu zamierzają też zbudować Rosjanie w okręgu kaliningradzkim. Polska będzie wkrótce otoczona przez elektrownie atomowe?[/b] Już jest. Reaktory jądrowe są na Litwie, gdzie wkrótce ruszy budowa elektrowni nowego typu. Ukraińcy uruchomili ostatnio przy naszej granicy dwa bloki jądrowe, a mają w planach cztery następne. Również Słowacy i Czesi chcą budować nowe reaktory atomowe. Szwedzi mają ponad 50 procent prądu z elektrowni jądrowych. [b]Dlaczego Europejczycy tak chętnie wracają do energii atomowej?[/b] Pierwszy powód to bezpieczeństwo energetyczne. Włosi nie mają żadnych własnych źródeł surowców energetycznych. Muszą polegać na imporcie czy to surowców, czy prądu. A chcą mieć własne źródła energii. Ceny uranu są stabilne, co daje duże bezpieczeństwo. Z podobnych powodów energię jądrową wybierają kraje, które się boją przerw w dostawach gazu z Rosji. Takie jak Polska. Elektrownie atomowe nie emitują w ogóle dwutlenku węgla. W związku z tym są korzystne dla środowiska i – jeśli weźmiemy pod uwagę opłaty za emisję CO2 – znacznie tańsze niż węglowe. Trzeci powód to dywersyfikacja. Każdy kraj chce mieć energię z różnych źródeł. [b]Polski rząd też podjął decyzję o budowie elektrowni atomowych. Polacy nie będą protestować?[/b] Nie. Polacy wiedzą już, że i tak żyją w cieniu takich elektrowni, które są tuż przy na- szych granicach. W 2030 roku będziemy potrzebować 15 tys. MW, czyli dziesięciu bloków. Mogą być zgromadzone w jednym, dwóch czy trzech miejscach, zależy to tylko od sieci przesyłowych. Zanim takie reaktory powstaną, może minąć nawet 12 lat. Na przykład specjalne stalowe zbiorniki dostarczają tylko dwie firmy na świecie, dość obłożone zamówieniami. Budowa jednego bloku trwa pięć – sześć lat, a przecież trzeba jeszcze przekonać społeczność lokalną, przygotować infrastrukturę i zorganizować przetarg, co też trochę potrwa.
Z całą pewnością przesądy związane z ciążą są zabawne, o czym wie każda matka. Utarło się bowiem wiele mitów na temat tego niezwykłego okresu w życiu kobiety. Przykładowymi przesądami związanymi z ciążą są chociażby niepatrzenie na księżyc (urodzenie łysego dziecka) czy też nienoszenie naszyjników (dziecko zaplącze się w pępowinę. Wiele z tych zabobonów nijak ma się chociażby najmniejszym stopniu do prawdy i są wręcz absurdalne. Czas poznać kilka z nich, aby nie powielać mitów ani też nie straszyć nimi przyszłych matek. Przesądy i zabobony związane z ciążą, w które nie powinnaś wierzyć Obecnie nadal można usłyszeć wiele przesądów związanych z ciążą, jednakże nie są to żadne dobre rady ani też przestrogi, które warto brać pod uwagę. Są to zwykłe zabobony, z których można się jedynie śmiać. Wiele z nich jest nie tylko zabawnych, ale wręcz absurdalnych. Skąd się wzięły te liczne przesądy? Ich głównym źródłem były wsie, a zostały one rozpowszechnione przez babcie. Jako, że były często powtarzane, w głowach przyszłych matek mógł pojawić się niepotrzebnie niepokój. Takie zabobony wynikają jednak z niewiedzy i braku właściwej opieki medycznej. Z rzeczywistości mają one jednak niewiele wspólnego. Jako, że kilkadziesiąt lat temu śmiertelność wśród noworodków była bardzo duża, kobiety w obawie przed urodzeniem martwego czy chorego dziecka wolały dmuchać na zimne i stosować się do rad babek i ciotek. Nie znały one bowiem innych sposobów. Jednym z przesądów było wierzenie, że jeśli kobieta promienieje w ciąży, to urodzi chłopca, a jak wygląda niekorzystnie, to dziewczynkę. Uważano bowiem, że kobiece płody kradną matkom ich urodę. O tym, że urodzi się dziewczynka, miało świadczyć także pojawienie się na twarzy ciężarnej piegów. To samo w przypadku opadniętego brzucha w ciąży. Jeśli z kolei brzuch był okrągły, to zwiastowało to narodziny chłopca. Zabawnym zabobonem jest także to, że jedzenie truskawek w ciąży przyczyni się do wystąpienia u dziecka znamion truskawkowych. Kolejnym absurdem było wierzenie, że jeśli ciężarna się przestraszy/oparzy i dotknie swojego ciała, to w tym miejscu dziecko będzie miało znamię. Noszenie przez przyszłą matkę łańcuszka, korali czy apaszki na szyi przyczyni się do tego, że dziecko owinie się pępowiną i udusi. Ciekawym zabobonem jest ten związany z leworęcznością dziecka w przypadku martwiącej się ciężarnej. Twierdzono również, że przyszła mama nie może dzielić się posiłkiem, gdyż przez to zabraknie jej pokarmu dla dziecka. Nie wolno było także niczego dziecku kupować zanim się nie urodzi, gdyż spowodowałoby to nieszczęście. Jest także przesąd mówiący o tym, że kobieta mająca często zgagę w ciąży czy też przytulająca kudłatego psa urodzi nadmiernie owłosione dziecko. Jeśli z kolei ciężarna będzie się depilowała, to dziecko będzie łyse. Nie można było również w ciąży obcinać ani też farbować włosów, gdyż groziło to urodzeniem niezbyt mądrego dziecka, a po farbowaniu rudego. Patrzenie na niezbyt urodziwych ludzi w ciąży groziło z kolei urodzeniem nieładnego dziecka. Artykuł przygotowany przy współpracy z czytelniczką, która zechciała podzielić się tu swoimi przemyśleniami
„Super Express”: - Wybuchła dyskusja o tym, czy powinniśmy się bać wysokości przyszłych emerytur. Powinniśmy? Jeremi Mordasewicz: - Nie. Próba uproszczenia informacji prowadzi do tego, że w tej dyskusji wielu ludzi nie wie o czym mówi. Przede wszystkim nie można ludzi straszyć tym, że „system zbankrutuje”. Nie zbankrutuje tak długo, dopóki nie zbankrutuje państwo. I dobrze jest dbać o to, żeby państwo się nie zadłużało, pilnować finansów publicznych, ale do tego jest daleko. Nie będzie ani raju, ani końca świata. Zarówno politycy nie powinni wygadywać bzdur i mamić ludzi, że pieniądze zawsze się znajdą, jak i ci straszący rządem nie powinni wygadywać bzdur o bankructwie czy tym, że „każdy” będzie miał 1000 zł emerytury. Nie każdy. Jest wiele czynników, z wiekiem przejścia na emeryturę na czele, które wpływają na wysokość. W dyskusji o emeryturach pojawił się wątek, że w 2080 roku emerytura będzie wynosiła 23 proc. ostatniej pensji. To delikatnie mówiąc jest nieścisła informacja. Wysokość emerytury w największym stopniu zależy od tego, w jakim wieku ktoś na emeryturę odejdzie. Rzucanie takich haseł, jaka będzie emerytura bez podania wieku, bez świadomości, co się stanie po drodze, to zabawa. Podstawowym problemem jest różnica między emeryturą kobiet, która średnio wynosi dziś 1700 zł, a mężczyzn średnio 2700 zł. To wynika z różnicy wieku emerytalnego. Po części z różnicy zarobków, choć w Polsce to nie jest aż tak wielki problem na tle Europy. Wiek emerytalny kobiet raczej w najbliższych latach nie wzrośnie. Nie mam wątpliwości, że pomimo kategorycznego sprzeciwu społeczeństwa, będziemy kiedyś musieli ten wiek u kobiet podnieść. To był błąd w tym sensie, że nie przeprowadzono takiej kampanii, która wyjaśniałaby dlaczego jest to konieczne. I trzeba to było zrobić łagodniej, a nie szokowo. Wiek emerytalny mężczyzn 65 lat jeszcze jest ok, biorąc pod uwagę długość życia. Natomiast wiek emerytalny kobiet np. w ciągu 10 lat powinien być stopniowo wyrównywany z wiekiem emerytalnym mężczyzn. Będzie sprzeciw. Nic dziwnego, skoro wszyscy politycy oszukują ludzi, że skądś zawsze pieniądze się znajdą? No, ale w takim razie emerytury kobiet będą zawsze znacząco niższe niż mężczyzn. System działa tak, że statystycznie, 60-letnia kobieta ma przed sobą 25 lat życia, z czego 12 lat życia w zdrowiu. Odchodzi na emeryturę średnio na 300 miesięcy. Jej kapitał emerytalny dzieli się na 300. U mężczyzny, który żyje krócej, a pracuje dłużej większa kwota dzieli się na mniej jednostek. Politycy właściwie wszystkich stron obiecują niestety teraz cuda. 13 i 14 emerytury powinny oznaczać 13 i 14 składkę. Tego nie ma. Politycy chyba zdają sobie sprawę z tego, że cudów nie ma, niezależnie od tego co mówią. Stąd wziął się chyba projekt Pracowniczych Planów Kapitałowych. To prawda i ja PPK bardzo popieram. Choć nie jest to do końca pomysł na emeryturę, bo nie zakłada on, że pieniądze będą wypłacane do końca dni oszczędzającego, to jest to krok w dobrym kierunku. PPK to system długoterminowego oszczędzania na czas po 65 roku życia. Jego olbrzymią zaletą jest to, że przenosi nasze pieniądze jako zabezpieczenie na czas po 65 roku życia. Daje też inwestycje polskim firmom, dzięki czemu mogą się rozwinąć. Wraz ze wzrostem wydajności firm rosną wynagrodzenia, a więc też emerytury. Żałuję, że nie przystępuje do PPK więcej osób. W mojej ocenie na początku będzie to poniżej 1/3 ludzi. Z tym, że później, kiedy ludzie zobaczą, że to się opłaca, to udział wzrośnie. Innym problemem jest to, w co będą te pieniądze inwestowane, to jak politycy będą zarządzać np. dużymi firmami państwowymi. Tu jest za dużo wpływu państwa i polityków, ale to jedyna wątpliwość.
dlaczego nie wolno straszyć ciężarnej