Zobacz, jak łatwo możesz wysyłać za granicę dzięki naszym metodom dostawy - bez negocjacji z przewoźnikami.
Jeśli dojdziemy do porozumienia, następuje spisanie umowy kupna-sprzedaży, po której my dostajemy pieniądze, a cudzoziemiec niezbędne dokumenty wraz z kluczykami. Następnie obcokrajowiec wsiada do swojego już samochodu z dotychczasowymi tablicami i jedzie do kraju, gdzie powinien dokonać przerejestrowania auta.
Uważaj na przekręt z PayPalem! Chcesz sprzedać motocykl za granicę? Uważaj na przekręt z PayPalem! Znany przekręt, z którego od lat korzystają oszuści, nadciągnął z nową siłą. Docierają do nas sygnały, że zagraniczni "nabywcy" znów próbują wyłudzić motocykle metodą "na paypal". Schemat oszustwa jest niezwykle prosty.
Sprzedaż samochodu cudzoziemcowi a OC. Sprzedaż samochodu cudzoziemcowi może wiązać się z wątpliwościami dotyczącymi wykupionego OC. Taką polisę przekazuje się nowemu właścicielowi, ponieważ jest ono przypisane do pojazdu. Dotychczasowy właściciel auta musi jednak poinformować ubezpieczyciela o jego sprzedaży.
Z usługą Auto Assistance w LINK4, niezależnie od tego, czy jesteś w Polsce, czy za granicą, zyskujesz pewność, że nie zostaniesz sam w razie nagłych wydatków. Nasze wsparcie finansowe obejmuje niemal całą Europę. Gdziekolwiek się znajdziesz – możesz liczyć na naszą pomoc. Bezpieczeństwo Twoje i Twojego samochodu jest dla nas
Połącz go z zagranicznymi serwisami. Poza sklepem internetowym w różnych językach, sprzedaż i wysyłkę za granicę można prowadzić też na zewnętrznych serwisach, takich jak Amazon czy eBay. Ten model sprzedaży nie wymaga od ciebie zmian w obrębie sklepu internetowego, jednak potrzebujesz do tego wygodnego systemu – takiego jak
Przygotuj się do wyjazdu! Znakomita większość państw podpisała konwencję z 1968 roku, na mocy której samochody wyjeżdżające za granicę mają prawo być wyposażone zgodnie z wymaganiami kraju, w którym są zarejestrowane. Teoretycznie więc nie musimy wozić za granicę apteczki, bo w Polsce nie jest ona wymagana.
UNy3. Chcesz ładne, zadbane i dobrze wyposażone auto w wieku 5-15 lat? Nie masz wyjścia: jeśli celujesz w coś naprawdę ciekawego, musisz jechać za granicę. W naszych salonach na początku XXI w. wciąż królowały Daewoo i Fiaty i choć nie mamy nic przeciwko tym markom, to doświadczenie pokazuje, że polscy kierowcy często wolą jednak co innego. Bardziej czemu nie auto już sprowadzone, wystawione w polskim komisie? To proste: każdy biznesmen musi zarobić, więc na handel importuje się głównie auta zajeżdżone albo po dobrym „dzwonie”. Znaleźć w polskim komisie dobre sprowadzone auto, to jak wygrać na loterii. Więc jeśli możecie sobie na to pozwolić, sami jedźcie za granicę. Pierwszy krok to wybór kraju docelowego. Wśród Polaków najbardziej popularne rynki to: Belgia, Holandia, Francja, Niemcy, Szwajcaria oraz Włochy. Każdy z tych krajów ma inną specyfikę, każdy krótko omawiamy poniżej. Belgia: mały kraj z dużym rynkiem wtórnym. Auta z Beneluksu często mają zaskakująco duże przebiegi, trafiają się auta po drobnych stłuczkach, których na miejscu nie opłaca się naprawiać; Holandia: jak wyżej, z tym że cofanie liczników jest tu karalne; Francja: ogromny rynek, nieprzebrany przez handlarzy tak jak np. niemiecki. Mnóstwo aut francuskich marek, dużo ofert aut powypadkowych, ze sprzedającym często nie dogadacie się w innym języku niż francuski. Uwaga: wiele pokiereszowanych aut (szkody parkingowe, poniszczone wnętrze); Niemcy: największy, ale i dość „trudny” rynek. Handlarze wykupują wszystko, co dobre, więc o dobre i niedrogie auta trudno, ale jeśli będziecie omijać arabskie/tureckie komisy i jesteście gotowi zapłacić wysoką cenę, będziecie zadowoleni; Szwajcaria: duży i bardzo drogi rynek, wiele bogato wyposażonych aut, także z napędem 4x4, opłaca się kupować głównie uszkodzone samochody; Włochy: spory wybór, duża podaż tanich, zajeżdżonych aut na eksport. Uwaga, wiele pojazdów ma połamane zderzaki i lakier wypłowiały od słońca; niektórzy Włosi niespecjalnie przywiązują uwagę do pielęgnacji aut. Gdy już wybierzecie kraj docelowy, musicie rozstrzygnąć między samodzielną wyprawą za granicę a zleceniem przywiezienia auta zewnętrznej firmie. W pierwszym przypadku musicie zabrać ze sobą kogoś, kto pomoże wam przetransportować auto, ale macie możliwość sami zweryfikować stan samochodu na miejscu. Firmy przywożące auta na zamówienie nie są tanie (od 500 zł wzwyż), a co gorsza, nierzadko zamiast oferowanej w ogłoszeniu profesjonalnej pomocy dostajecie zwykłą amatorszczyznę i chęć jak najszybszego pozbycia się klienta. Można też rozważyć wynajęcie lawety (od ok. 250 zł za dobę) – nie będzie potrzebna druga osoba do pomocy, odpadną koszty związane z lokalnymi opłatami wywozowymi, ale pamiętajcie o tym, że z prawkiem kategorii B możecie kierować pojazdem o dmc do 3,5 tony. To z kolei oznacza, że raczej nie weźmiecie „na pakę” dużej limuzyny klasy wyższej. Następny krok to dokładne zaplanowanie trasy przejazdu z uwzględnieniem polskich i zagranicznych opłat drogowych. Uwaga: laweta z podwójnymi kołami tylnej osi może podlegać wyższym opłatom. Bardzo ważna kwestia – do ustalenia zdalnie przed wyjazdem – to adresy i godziny otwarcia zagranicznych wydziałów komunikacji. W Belgii większość spraw da się załatwić tylko w Brukseli (!), a w Niemczech urzędy często zamykają się bardzo wcześnie (np. o 12:30). Na prowincji urzędy potrafią być czynne tylko po 3-4 dni w tygodniu. Wyjątek to Berlin, gdzie we wtorki i czwartki wydziały (Zulassungsamt) pracują aż do godz. 18, ale sprawy związane z tablicami wywozowymi załatwiane są tylko do godz. 17. Przed wyjazdem z Polski dobrze mieć rozeznanie w formalnościach, jakie czekają na was za granicą. Formalności przy sprowadzaniu samochodu z Niemiec Szczegółowo omówimy w tym miejscu zakup używanego samochodu w Niemczech, zaś informacje dotyczące pozostałych krajów znajdziecie w odpowiednich ramkach. Gdy podpiszecie umowę ze sprzedawcą i dostaniecie do ręki dokumenty samochodu (Fahrzeugbrief, Fahrzeugschein – wymagane w polskim wydziale komunikacji), pędzicie do urzędu. Jeśli przedmiotem transakcji jest auto z komisu, w 98 proc. przypadków powinno być ono wyrejestrowane (Abgemeldet), natomiast sprzedawca prywatny w 98 proc. będzie musiał najpierw – albo wraz z wami – udać się do urzędu i wyrejestrować pojazd. Nikt nie zgodzi się na to, byście wracali do Polski na jego tablicach, nawet jeśli podpisaliście umowę kupna-sprzedaży. Wizytę w urzędzie zaczynacie od pobrania numerka w kwestii tablic wywozowych (Exportkennzeichen) lub krótkoterminowych (Kurzzeitkennzeichen; ważne przez 5 dni). Uwaga: po zeszłorocznej zmianie przepisów wiele urzędów odmawia Polakom tablic krótkoterminowych, gdyż w zamierzeniu ustawodawcy mają one służyć np. do tego, by osoba z niemieckim meldunkiem mogła dojechać autem bez ważnego badania technicznego do najbliższej stacji kontroli. Przez wiele lat handlarze transportujący do Polski auta „na kołach” korzystali z tańszych tablic pięciodniowych, lecz teraz ma się to zmienić. Ale uwaga: nawet w tak przywiązanym do porządku kraju jak Niemcy niektóre urzędy nadal wydają obcokrajowcom tablice pięciodniowe, a inne upierają się przy eksportowych. Urzędnik w okienku przydzieli wam numer rejestracyjny, ale nie wyda wam tablic. Te musicie załatwić sobie sami, dobra wiadomość jest natomiast taka, że w pobliżu każdego wydziału komunikacji znajduje się co najmniej kilka „budek” zajmujących się wybijaniem tablic raczej trudno je przeoczyć. W tym miejscu możecie też wykupić krótkoterminowe ubezpieczenie na nowe numery, ale ceny są wysokie. OC można próbować załatwić taniej u polskiego ubezpieczyciela, ale to nie zawsze możliwe. Z wybitymi tablicami wracacie do urzędu i czekacie, aż wasz numerek ponownie pojawi się na tablicy świetlnej. W międzyczasie warto skorzystać z automatu – znajdują się w większości urzędów – i opłacić kwity, które urzędnik wydał wam razem ze zleceniem wybicia tablic. Przy drugiej wizycie w okienku otrzymujecie tymczasowy dowód rejestracyjny z waszymi danymi, możecie przykręcać tablice i ruszać w drogę powrotną do kraju. Po powrocie też czeka was kilka ważnych kwestii. Przede wszystkim musicie opłacić akcyzę: 3,1 proc. od zadeklarowanej wartości auta z silnikiem do 2000 ccm włącznie, 18,6 proc. dla większej jednostki napędowej. Należy zrobić przelew na rzecz lokalnego Urzędu Celnego – macie na to 30 dni. Wniosek z wpisaną ceną transakcji możecie złożyć osobiście albo przez internet (nowość!). Niektórzy szukają oszczędności i zaniżają kwotę transakcji w dokumentach, ale urzędnicy są niezwykle czujni i potrafią z czasem zweryfikować umowy z zaniżoną wartością auta. Odradzamy. Po powrocie do kraju nie ma co zwlekać z oddaniem papierów samochodu i umowy kupna do tłumacza przysięgłego (ok. 70-200 zł) – wydziały komunikacji wymagają kompletnej dokumentacji w języku polskim. Dobra wiadomość jest taka, że od 1 stycznia 2016 r. wycofano tzw. opłatę recyklingową, więc przynajmniej na razie 500 zł zostaje w waszej kieszeni. W sumie koszt rejestracji – bez akcyzy – wynosi 256 zł; wchodzi w to koszt polskich tablic, dowodu rejestracyjnego i karty pojazdu. Na koniec uwaga dotycząca ważności zagranicznych badań technicznych i ich „przekładalności” na nasze warunki. Otóż często bywa tak, że auto z zagranicy ma badanie ważne na dwa lata w przód, tymczasem w świetle polskich przepisów wiek danego pojazdu (5 lat i więcej) kwalifikuje go już do corocznego badania technicznego. W takiej sytuacji zapewne będziecie musieli najpierw wyrobić tablice czasowe (czerwone) i udać się do stacji na przegląd. Formalności przy sprowadzaniu samochodu zza granicy Belgia Holandia Francja Niemcy Szwajcaria Włochy Gdzie załatwię formalności? DIV Bruksela, City Atrium Vooruitgangstraat 56/60 Oddziały RDW, osoby z meldunkiem holenderskim mogą załatwić formalności także na poczcie Lokalna prefektura Lokalny wydział komunikacji (Zulassungsstelle, Zulassungsamt), uwaga na „dziwne” (krótkie!) godziny pracy Service des automobiles et de la navigation/Sezione della Circolazione/Strassenverkehrsamt dla danego kantonu Lokalny wydział komunikacji (Motorizzazione Civile) Opłaty urzędowe patrz niżej 10,77 euro patrz niżej ok. 15 euro patrz niżej ok. 25 euro Tablice wywozowe/eksportowe – koszty Tablice stricte eksportowe dostępne są dopiero od niedawna, koszt: 200--250 euro z ubezpie-czeniem. Zabronione jest korzystanie z niemieckich tablic 5-dniowych Tablice można wykonać... samemu (patrz niżej). Zabronione jest korzystanie z niemieckich blach 5-dniowych Tablice eksportowe: ok. 80 euro Pięciodniowe (żółty pasek z datą ważności; Kurzzeitkennzeichen) z ubezp.: 40-130 euro, eksportowe (czerwony pasek; Exportkennzeichen), np. ważne na miesiąc: od 150 euro wzwyż (z ubezpieczeniem) Tablice eksportowe: ok. 350 CHF, ważne do końca danego miesiąca. Dlatego np. tablice ku-pione po 15. dniu danego miesiąca są tańsze Tablice eksportowe: od ok. 200 euro z ubezpieczeniem OC – gdzie załatwić, ile kosztuje? W przedstawicielstwie ubezpieczalni, niektórzy załatwiają w Polsce „zdalnie” lub przed wyjazdem W przedstawicielstwie ubezpieczalni, niektórzy załatwiają w Polsce „zdalnie” lub przed wyjazdem Ubezpieczenie: 70-120 euro, do kupienia w lokalnym przedstawicielstwie lub w polskiej ubezpieczalni W tzw. budce z tablicami (od 50 euro) lub w inspektoracie, niektó-rzy załatwiają sprawę przez polskie TU Wliczone w cenę tablic W Polsce lub poprzez lokalny oddział Automobile Club d‘Italia (ACI) – co najmniej kilkadziesiąt euro/miesiąc Uwagi Formalności w urzędzie są czasochłonne (z reguły zajmują dwa dni), więc większość klientów wybiera transport do Polski lawetą. Wraz z autem powinniście dostać od sprzedającego stary dowód rejestracyjny (do stycznia 2011 r. różowy, teraz – zielony) oraz potwierdzenie ważności badania technicznego(!). Carpass to dokument zawierający dane o przebiegu auta, gromadzone w ogólnokrajowej bazie danych – jeśli sprzedający nie chce wam go udostępnić (a to się zdarza w przypadku aut przeznaczonych na eks-port), musicie wzmóc czujność. Dwa systemy rejestracji: „stary”, obowiązujący do 1 grudnia 2014 r., i „nowy” – po tej dacie. W obu przypadkach w urzędzie oddajecie stare tablice, otrzymujecie za to dokument zawierający wasze dane (Kentekenbewijs deel II) – bę-dzie potrzebny w polskim WK. „Nowy” system od „starego” odróżnia plastikowa karta z chipem, na którym zapisano dane pojazdu. Kartę chipową (z odciętym rogiem!) wydaje wam urzędnik. Tablice: dopuszczalne jest własnoręczne wykonanie, np. flamastrem, można też zlecić ich wybicie. Stary dowód rejestracyjny zostaje przekreślony, ale dostajecie go z powrotem – uprawnia do jeżdżenia po terenie Francji i UE jeszcze przez 30 dni. Aby wyjechać za granicę, potrzebujecie jednak tablic eksportowych, bo poruszanie się na starych numerach, które „kupiliście” wraz z autem, jest np. w Niemczech surowo karane. Od pewnego czasu część urzędów odmawia wydania tablic pięciodniowych – da się je załatwić in blanco w... Polsce – i upiera się przy tablicach eksportowych. Te drugie są sporo droższe, ale można się na nich poruszać znacznie dłużej (od 15 dni do 12 miesięcy). Szwajcaria nie należy do UE, więc od auta kupionego w tym kraju należy odprowadzić VAT. Można to zrobić w Polsce, ale też i na każdej granicy szwajcarsko-unijnej (np. przy wjeździe do Niemiec – niższy VAT niż w Polsce; odpowiednio 19 i 23 proc.!). Jeżeli dany pojazd został wyprodukowany poza UE, przy opuszczaniu Szwajcarii będziecie musieli odprowadzić cło (10 proc.). Aby udowodnić, że chodzi o auto wyprodukowane w UE, możecie być proszeni o przedstawienie zaświadczenia EUR-1, a z tym bywa różnie (zwłaszcza jeśli sprzedawca to osoba prywatna). Załatwienie tablic wywozowych nie jest łatwe ( bariera językowa), a do tego bywa czasochłonne. Zmianę właściciela teoretycznie powinien poświadczyć włoski notariusz, ale jeśli auto zostanie zarejestrowane w innym kraju UE, po- winno się obejść bez tego. Tablice załatwiamy w WK, a papiery – carta di circolazione oraz certificato di proprietà (dokument zastępujący włoski dowód rejestracyjny i będący jednocześnie zezwoleniem na eksport) – najprościej „przepuścić” przez ACI. Uwaga: policja surowo karze za korzystanie z niemieckich tablic 5-dniowych!
Jak dojechać do Niemiec po samochód? Planuję zakup samochodu w Niemczech,a le oczywiste jest, że najpierw chcę go zobaczyć, no i w...Lakiernik rzeszów Jak w temacie, niech ktoś poleci jakiegoś fachowca, który zrobi solidnie niekoniecznie za niską...Magnes reklamowy na tylną klapę? Witajcie. Czy ktoś z Was ma do czynienia z magnesami reklamowymi? Chcę uruchomić nowy portal...Zakup używanego auta Szukając samochodu rozglądacie się po lokalnych salonach, komisach czy przeglądacie oferty w... 03-02-2009, 07:34 Re: sprzedaż auta do Afryki, przekręt? > Teraz poprosił mnie o dane: imię, nazwisko, adres, nr dowodu, nr konta - > celem wykonania przelewu (8000euro), > koleś mówi, że samochód odbierze jego agent, który obecnie jest w > londynie, > mam podać czy to jakiś przekręt??? Zaloz nowe konto w MBanku, podaj mu numer i nazwisko, nic wiecej. Konto oczyscisz jak przyjdzie kasa, samochod wydasz, o koncie zapomnisz albo zlikwidujesz. pozdrawiam pluton 03-02-2009, 12:33 Re: sprzedaż auta do Afryki, przekręt? Hello newsy, Sunday, March 1, 2009, 9:25:02 PM, you wrote: > dostałem propozycję sprzedaży samochodu osobie, która teoretycznie jest > mieszkańcem afrykańskiego kraju ROTFL! [...] > Teraz poprosił mnie o dane: imię, nazwisko, adres, nr dowodu, A po co numer dowodu? > nr konta - celem wykonania przelewu (8000euro), Biedny świstak... [...] -- Best regards, RoMan mailto:[Tylko zarejestrowani użytkownicy widzą linki. ] PMS++ PJ+ S+ p+ M- W+ P++:+ X++ L++ B++ M+ Z+++ T- W+ CB++ Spam: [Tylko zarejestrowani użytkownicy widzą linki. ] 03-02-2009, 12:40 Re: sprzedaż auta do Afryki, przekręt? "pluton" wrote in message news:gog5th$u4l$[Tylko zarejestrowani użytkownicy widzą linki. ].pl... >> Teraz poprosił mnie o dane: imię, nazwisko, adres, nr dowodu, nr konta - >> celem wykonania przelewu (8000euro), >> koleś mówi, że samochód odbierze jego agent, który obecnie jest w >> londynie, >> mam podać czy to jakiś przekręt??? > > Zaloz nowe konto w MBanku, podaj mu numer i nazwisko, nic wiecej. > Konto oczyscisz jak przyjdzie kasa, samochod wydasz, o koncie > zapomnisz albo zlikwidujesz. Tylko po co kolega ma tracic czas na zakladanie kont, skoro i tak zadna kasa nigdy nie przyjdzie? O naiwnosci ludzka... Pozdrawiam Kamil 03-02-2009, 13:09 Re: sprzedaż auta do Afryki, przekręt? > Tylko po co kolega ma tracic czas na zakladanie kont, skoro i tak zadna > kasa nigdy nie przyjdzie? Eee... mozna kupowac rozne drobiazgoi na allegro i placic z takiego konta. Prowadzenie nic nie kosztuje pozdrawiam pluton 03-02-2009, 14:32 Re: sprzedaż auta do Afryki, przekręt? On 2 Mar, 07:48, "mirek" wrote: > w ten sposób to nie, pieniądze z czeku masz na końcie dopiero po weryfikacji > przez Bank. często dostaje drobne sumy rzędu 100 USD z róznych państw i > koszty przelewu sa wysokie w stosunku do przelewu czy western union , > dlatego wysyłaja mi w liście czek bo wychodzi to najtaniej. Okres > weryfikacji w Polsce od tygodnia do 3 miesięcy i dopiero wtedy dopisujaci > do konta. Ale sprawa i tak wygląda na wałem tyle ,że raczej jakis inny > mechanizm nie do konca. byc moze tak jest w Polsce i przy czeku z zagranicy. Standard jednak jest tak ze czek przechodzi wstepna weryfikacje i pieniadze pojawiaja sie na koncie odbiorcy. wlasciwa weryfikacja trwa jednak dluzej (tydzien do trzech tygodni OIDP), wiec mozliwe jest ze pieniadze na koncie odbiory pojawia sie, a nastepnie po dwoch tygodniach - znikna - kiedy okaze sie ze czek byl bez pokrycia. mac 03-02-2009, 14:45 Re: sprzedaż auta do Afryki, przekręt? > pieniadze na koncie odbiory pojawia sie, a nastepnie po dwoch > tygodniach - znikna - kiedy okaze sie ze czek byl bez pokrycia. Nalezy trzymac reke na pulsie i wyplacac, kiedy jest kasa. pozdrawiam pluton 03-02-2009, 23:47 Re: sprzedaż auta do Afryki, przekręt? Jan-xx pisze: > Oszustwo nigeryjskie. Na konto wplywaja srodki z czeku bez pokrycia i sa > widoczne w bilansie. Oszukiwany ma za zadanie z tych "srodkow" wplacic Nie wiem, jak z innych systemach bankowych, ale w Polsce nie ma to prawa zadziałać (a przynajmniej nie powinno). 03-03-2009, 06:25 Re: sprzedaż auta do Afryki, przekręt? On Tue, 03 Mar 2009 01:47:43 +0100, Andrzej Lawa wrote: >Jan-xx pisze: >> Oszustwo nigeryjskie. Na konto wplywaja srodki z czeku bez pokrycia i sa >> widoczne w bilansie. Oszukiwany ma za zadanie z tych "srodkow" wplacic > >Nie wiem, jak z innych systemach bankowych, ale w Polsce nie ma to prawa >zadziałać (a przynajmniej nie powinno). W Anglii jakos tak jest [a przynajmniej bylo] ze przynosisz czek do banku, oni go juz ksieguja na twoje konto, ale jednoczesnie wysylaja do sprawdzenia/realizacji. I dobrze pamietaja ile na koncie masz pieniedzy naprawde a ile z czekow "w przerobie". Na wyciagu figuruje pelna kwota, czek mozesz wystawic i komus nim zaplacic, ale gotowki nie wyplacisz .. J. 03-03-2009, 07:49 Re: sprzedaż auta do Afryki, przekręt? "pluton" wrote in message news:gogv5j$njq$[Tylko zarejestrowani użytkownicy widzą linki. ].pl... > >> pieniadze na koncie odbiory pojawia sie, a nastepnie po dwoch >> tygodniach - znikna - kiedy okaze sie ze czek byl bez pokrycia. > > Nalezy trzymac reke na pulsie i wyplacac, kiedy jest kasa. Nic to nie da, po prostu jesli wyplacisz, za 3 dni pojawi ci sie ladny debet. Pozdrawiam Kamil 03-03-2009, 08:26 Re: sprzedaż auta do Afryki, przekręt? Użytkownik "kamil" napisał w wiadomości news:goiqv2$n31$1@ > > "pluton" wrote in message > news:gogv5j$njq$1@ >> >>> pieniadze na koncie odbiory pojawia sie, a nastepnie po dwoch >>> tygodniach - znikna - kiedy okaze sie ze czek byl bez pokrycia. >> >> Nalezy trzymac reke na pulsie i wyplacac, kiedy jest kasa. > > Nic to nie da, po prostu jesli wyplacisz, za 3 dni pojawi ci sie ladny > debet. > nie mam debetu w rachunku, ani karty debetowej -- buy and sell your photos [Tylko zarejestrowani użytkownicy widzą linki. ] Podobne wątki na Forum Kierowców Wątek Forum historia auta -sprzedaż - Witam Powoli przymierzam się do sprzedaży auta i w tej sprawie chcę zaciągnąć porady u was. Auto leciwe bo 95 rok, kompakt, stan na liczniku 203... Forum samochodowe Złomowanie auta - sprzedaż na części - Witam Orientuje się ktoś jakie są procedury ze złomowania samochodu? I czy jest jakaś firma w warszawie która jest wstanie się tym zająć?... Forum samochodowe Sprzedaż auta na co uważać? - Jak sprzedaję auto to daję swoje oc nowemu właścicielowi? I czy potem zgłaszam fakt sprzedaży swojemu ubezpieczycielowi? Odzyskam wtedy jakieś... Forum samochodowe Sprzedaż auta nieprzerejestrowanego a WK - Zastanawiam się czy to mój wydział komunikacji ma swoje procedury czy tak jest wszędzie. Kupiłem auto które było zarejestrowane w tym samym... Forum samochodowe Sprzedaż auta obcokrajowcowi - Witam !! Chciałem się zapytać jak wedle przepisów wygląda sprzedaż samochodu obcokrajowcowi (mieszkaniec UE). Auto jest uszkodzone i DR jest w... Forum samochodowe Czasy w strefie GMT. Teraz jest 01:19. Statystyki forum Ostatnie dyskusje Partnerzy
Na pierwszy rzut oka rynek aut używanych nieco się cywilizuje. Pojawia się sporo komisów o wąskiej specjalności – np. auta poflotowe, o „czystej” historii. W wielu miejscach usłużni pracownicy na pytanie o powypadkową przeszłość samochodu wyciągają z kieszeni miernik i na naszych oczach sprawdzają, gdzie auto ma niefabryczny, grubszy lakier. Jest więc lepiej, jednak o wpadkę i kupno złomu na kółkach zamiast dobrego auta... chyba łatwiej niż kiedykolwiek. Tak samo jak łatwo jest po prostu o stratę pieniędzy. Sposób pierwszy: szukaj mnie na Yahoo! Towar jest pierwsza klasa, co widać po zdjęciach przy ogłoszeniu. Opis lakoniczny: pojazd (może to być zarówno samochód, jak i luksusowy motocykl) w idealnym stanie, zero wad, zadrapań, brak defektów mechanicznych. Zarejestrowany w Polsce. Cena: może nie superniska, podejrzana, ale na pewno atrakcyjna. Kontakt: mailowy. Bardzo często jest to adres na Yahoo. Pytamy więc: gdzie można obejrzeć samochód? Odpowiedź przychodzi, o dziwo, w języku angielskim. „Samochód jest w wyśmienitym stanie, zero defektów. Jestem pierwszym właścicielem. Cena zawiera koszt dostawy. Polskie tablice rejestracyjne i papiery. Jesteś zainteresowany – pisz po angielsku”. Ponawiasz pytanie po angielsku: gdzie mogę obejrzeć auto? Odpowiedź: „Auto jest w doskonałym stanie. Pracowałem przez rok w Polsce i tam kupiłem sobie ten samochód, ale teraz wróciłem do Londynu. Samochód nie jest mi tu potrzebny, szkoda żeby stał, więc sprzedaję. Nikt tu nie chce kupić auta z polskimi papierami, więc postanowiłem sprzedać je w Polsce. Cena atrakcyjna, bo chcę pozbyć się kłopotu”. Piszesz znów: jak mogę zobaczyć samochód? Odpowiedź: „Nie ma problemu, kolego. Warunki są następujące: wpłacasz 30 proc. kaucji, a ja wysyłam samochód. 70 proc. dopłacasz, jak auto ci się spodoba. Masz 5 dni, aby przetestować je i ewentualnie wycofać się z transakcji. To chyba uczciwe? ”Albo: „Przyjadę nim do Polski. Chcę mieć jednak pewność, że traktujesz mnie poważnie. Wpłać 30 proc. ceny na konto w (...), prześlij potwierdzenie, a ja podejmę te pieniądze, gdy dogadamy się”. W obu wypadkach po wpłaceniu pieniędzy oszust znika. Możesz szukać go na... Yahoo! Jak go spłoszyć? Poproś go o skany polskich dokumentów, dostaniesz ze dwa listy w stylu „nie martw się, auto jest w idealnym stanie...”, aż w końcu zamilknie. Sposób drugi: wabik Większości z nas wydaje się, że wystarczy podjechać do innego miasta, aby ujrzeć zupełnie inną, lepszą ofertę używanych samochodów. Sprzedawcy o tym wiedzą, dlatego w internecie nie brakuje ofert przyciągających uwagę. Przy niektórych wabikach na końcu długiego tekstu opisującego zalety samochodu albo gdzieś obok jest mała uwaga: „samochód sprzedany”. Łatwo ją przeoczyć, ale nawet jeśli żadnej uwagi nie ma, zawsze można powiedzieć: niestety, właśnie odjechał, ale mamy inny. Są i bezczelni sprzedawcy: „Kochany, jakbym miał Golfa TDI na placu, to bym w nim siedział i go pilnował, zamiast sprzedawać samochody”. Tak czy inaczej: jeśli mamy jechać, aby obejrzeć jeden samochód, zwłaszcza stojący w komisie, nie warto. Zwróćmy też uwagę na jeszcze jeden trik: auta istniejące naprawdę, na zdjęciach mają założone ładne alufelgi i dobre opony. W rzeczywistości stoją na oponach przywiezionych ze złomu i zardzewiałych, nic nie wartych felgach stalowych. Ładne koła można dostać, ale trzeba za nie osobno zapłacić. Nie podoba ci się stan opon? „To nie jest nowy samochód!”. Sposób trzeci: czyj to samochód? Wśród właścicieli komisów samochodowych osób o krystalicznej uczciwości ze świecą szukać, ale wiadomo: jeśli kupię w komisie, to może i przepłacę, ale przynajmniej komis odpowiada za towar, który sprzedaje i jakby co, będę wiedział, kogo ścigać. Jedziesz więc obejrzeć auto, które stoi w komisie. Pracownik, owszem, ma kluczyki, chętnie auto otworzy i uruchomi, ale to nie jego samochód, tylko jakiegoś Roberta. On sam o aucie nic nie wie. Chętnie da telefon do Roberta. Robert wszystko powie, to z nim trzeba się dogadywać. Tak, oczywiście, auto jest bezwypadkowe, sam Pan widzi. Coś stuka? No... może i stuka, ale nie mam pojęcia co, niech Pan sobie sam sprawdzi – może to jeden wtrysk? Kupisz auto stojące w komisie od prywatnej osoby i jeśli to silnik wydaje ostatnie stuki przed śmiercią, Robert – jako osoba prywatna – jest bezpieczny. To sposób na „obejście” ustawy o sprzedaży konsumenckiej. Sposób czwarty: razem oszczędzajmy na podatkach „Czy wystawi Pan fakturę »po bożemu«, bo nie chcę mieć kłopotów ze skarbowym?”. „Jasne, nie ma sprawy. Muszę tylko spojrzeć w dokumenty, no wie Pan, za ile go mam na poprzedniej fakturze, chyba ze 34 tys., bo wie Pan, od zysku płacę podatek, ale na 34 to na pewno się da. 5-6 tys. różnicy to nie 15 tys., no nie?”. Jeśli się zgodzisz i zapłacisz więcej niż jest na fakturze, to tak, jakbyś zrezygnował z ochrony prawnej, jaką daje klientowi komisu ustawa o sprzedaży konsumenckiej. Jeśli samochód okaże się złomem, będziesz oczywiście mógł go zwrócić. Nie ma sprawy. Dostaniesz zwrot pieniędzy na konto. Dokładnie tyle, ile zapłaciłeś – tzn. tyle, ile oficjalnie zapłaciłeś. Sposób piąty: na miernik lakieru W eleganckim komisie zajmującym się samochodami poflotowymi obok siebie stoją niemal identyczne, niestare, przyjemnie wyglądające auta, które młodość spędziły jako samochody służbowe. Mają książki serwisowe, są zarejestrowane w Polsce. Chcesz niebieskiego Focusa kombi albo Opla Astrę – tu na pewno coś znajdziesz. Usłużny sprzedawca wyjdzie do ciebie z miernikiem lakieru i opisze stan auta – z grubsza. Warto położyć nacisk na „z grubsza”. Jeśli nie potrafisz sam ocenić stanu samochodu, nie polegaj na opisie: błotniki malowane, ale to przecież nic wielkiego, drzwi malowane, ale przecież wszystkie auta służbowe były przynajmniej raz zarysowane. Nic się nie dowiesz o aucie. Choć statystyka to nie reguła, szkodowość we flotach jest ponadprzeciętna. Pomalowanych błotników nie warto bagatelizować, bo często pod spodem kryje się korozja i zniszczenie spowodowane poważnym „dzwonem”. Niski przebieg? Nie wszyscy (mówiąc delikatnie) zarządcy flot są uczciwi. Są tacy, którzy robią pierwszy, a potem co drugi przegląd u autoryzowanych dilerów, dzięki czemu przebiegi udokumentowane przez książki serwisowe są dwa razy niższe niż w rzeczywistości. Zmieniać przebieg można wiele razy. Auta zmieniają stan licznika także na drodze pomiędzy aukcją poleasingową a placem sprzedaży. Wniosek? Czy kupujesz w komisie dilerskim czy od osoby prywatnej, nie rezygnuj z wizyty w warsztacie. Przed kupnem, oczywiście. Sposób szósty: na zadatek - Jestem zdecydowany, chciałbym jednak jeszcze jutro podjechać do warsztatu, aby się upewnić. „Nie ma sprawy – chce Pan zarezerwować auto? Niech Pan wpłaci zadatek – 1500 zł, najwyżej go Panu zwrócimy”. Wizyta w warsztacie zwykle kończy się zmianą decyzji, bo auto nie jest takie, jak miało być. A zadatek... nie podlega zwrotowi, w przeciwieństwie do zaliczki. Znamy i takie przypadki, że autoryzowany diler (Peugeota) wziął zadatek, a do transakcji nie doszło, bo współpracujący z nim bank odmówił klientowi kredytu. Doradca sprzedający auto (i kredyt) zapewniał, że problemu nie będzie. Ale zadatek, to zadatek – nie trzeba go zwracać. Dopiero namolność klienta w połączeniu z wysyłaniem listów do gazet sprawiły, że diler zwrócił pieniądze. A chodziło o naprawdę drobną sumę... Jaki na to sposób? Nie płać zadatków, nie płać też zaliczek! Jeśli okazja ucieknie, trudno, będzie nowa. Zwykle jednak nie ucieka, bo sprzedawcy też zależy, aby nam sprzedać. Sposób siódmy: kręcenie liczników Czy zawsze sprzedawcy zmieniają stan licznika? Nie, bo nie zawsze jest to potrzebne. Bardzo często jednak to robią, gdyż operacja jest banalnie łatwa, a klienci oczekują samochodów, które mają mniej niż 150 tys. km. Samochody ze sfałszowanym przebiegiem sprzedawane są tak samo przez handlarzy spod ciemnej gwiazdy, jak i przez autoryzowanych dilerów, którym takie przekręty robić najłatwiej. Oczywiście, bardzo często niski stan licznika potwierdzony jest książką serwisową. Zrobić książeczkę – nic prostszego. Gotowe druki można kupić na a wlepkę da się wydrukować na domowej drukarence. Jeśli auto przyjechało z zagranicy, tym trudniej przekręt zweryfikować – trzeba bowiem zwrócić się z pytaniem do zagranicznego serwisu, a ten nie ma obowiązku odpowiedzieć. Z autami zarejestrowanymi i serwisowanymi w Polsce jest łatwiej. Podpowiadamy: w karcie pojazdu znajdziemy listę poprzednich właścicieli wraz z danymi adresowymi – zawsze można pofatygować się i zapytać listownie: „jaki przebieg miał samochód, zanim Pan go sprzedał?”. Problem pojawia się, gdy sprzedawca zgubił kartę i wyrobił nową. Sposób ósmy: na wtórnik Jak pozbyć się krępujących wpisów w karcie pojazdu – że np. auto było kiedyś taksówką, że miało instalację gazową, że było kiedyś samochodem firmowym? Zgubić ją! Wówczas ponosimy pewien wydatek, ponieważ aby wyrobić wtórnik, trzeba też wymienić dowód rejestracyjny i znaczki na tablicach, ale klient, któremu sprzedajemy samochód, jest odcięty od informacji. W razie potrzeby kolejni właściciele mogą gubić karty pojazdu i całkiem zatrzeć ślady. Podpowiadamy: świeżo wydany dokument traktujmy z najwyższym podejrzeniem, nie wierzmy w roztargnienie sprzedawcy. Przy wyrabianiu wtórnika urząd wpisuje w dokument tylko aktualne dane. Sposób dziewiąty: na wielu właścicieli Czasem trudno uwierzyć, ile razy samochód zmienia właściciela w ciągu 2 miesięcy – np. pomiędzy aukcją poleasingową a miejscem sprzedaży docelowemu klientowi, czyli komisem. Czasem kilka razy. Samochód nie jest przerejestrowywany, dostajemy za to wraz z dokumentami plik faktur, które pozwalają odtworzyć historię auta i zarejestrować je. To – z punktu widzenia prawa – legalne. Można auto dziś kupić, jutro sprzedać, choć nie można go w tak krótkim czasie przerejestrować. Niestety, w ten sposób zaciera się ślady różnych przestępstw, np. fałszowania książki serwisowej czy zmniejszania stanu licznika. Jeśli nawet dojdziemy do tego, że taki fakt miał miejsce, nikt nie udowodni przestępstwa konkretnej osobie. Nikt więc nie poniesie odpowiedzialności karnej. Najgorsze, co grozi dilerowi, to zwrot gotówki. To jednak, jak już wspomniano, jest mało prawdopodobne, bo po pierwsze, często podpisujemy fakturę na niepełną kwotę, a po drugie, wpadka – np. spotkanie klienta z poprzednim użytkownikiem auta – to rzadkość. Sposób dziesiąty: picowanie, zmiana kierownic, plastików Warto przed sprzedażą auta dać nawet 1000 zł za porządne umycie go i odświeżenie, bo potem cena sprzedaży jest nawet o kilka tysięcy wyższa. Specjaliści od odmładzania aut nie są tani, ale skuteczni. Sprzedawcy często inwestują też w nowe obszycie kierownicy, wymianę plastików, które w niektórych modelach łatwo rysują się i odbarwiają. Tylko partacze robią to tak, jak sprzedawca Passata, którego oglądaliśmy w jednym z warszawskich komisów: deska rozdzielcza była mokra od plaka, który pobrudził szyby, a nawet progi auta. Wszędzie plak, a plastiki zapyziałe jak wcześniej. Większość handlarzy robi to jednak tak przekonująco, że na pierwszy rzut oka nawet fachowiec da się oszukać. Jakie masz prawa jako kupujący? Masz duże prawa jako kupujący, bo polskie przepisy są dla sprzedawców bezwzględne. Warunek: nie możesz już na początku dać się złapać na jedną ze sztuczek, które są przez handlarzy stosowane na porządku dziennym. 1. Ustawa o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego wprowadza termin „zgodność towaru z umową”. Przyjmuje się, że towar jest zgodny z umową, jeśli przez dwa lata od transakcji nie ujawnią się jego poważne wady. W przypadku towarów używanych strony mogą za porozumieniem skrócić ten termin do roku, ale nie bardziej. Skrócenie okresu odpowiedzialności sprzedawcy musi być wyraźnie ujęte na piśmie i nie może być żadnych niejsaności. 2. Aby kupujący mógł skutecznie domagać się czegokolwiek od sprzedawcy, wada musi być poważna. Jeśli auto było teoretycznie bezwypadkowe i okaże się, że miało malowany błotnik, wada może nie być uznana za wystarczająco poważną. Jednak już naruszenie konstrukcji, konsekwencje niedbale wykonanej naprawy blacharskiej – jak samo dotyczy wyeksploatowanego silnika, którego naprawa lub kompletny remont pociągają za sobą znaczne koszty. 3. To, że sprzedawca o wadzie nie wiedział, nie zwalnia go z odpowiedzialności. Przepisy przyjmują, że jako profesjonalista zajmujący się sprzedażą aut powinien wiedzieć. Słowo „profesjonalista” jest ważne, ponieważ ochrona ustawowa dotyczy tych przypadków, gdy samochód kupiliśmy od firmy. Jeżeli kupiliśmy auto od osoby fizycznej, żadnej ochrony nie możemy oczekiwać. Prywatny sprzedawca nie odpowiada za stan samochodu, który sprzedaje, z wyjątkiem sytuacji, gdy dopuścił się oszustwa – np. przekręcenia licznika. 4. Poważną wadą są także wszelkie oszustwa maskujące rzeczywisty stan i wartość auta – np. zmiana stanu licznika czy podrobienie książki serwisowej. 5. W przypadku, gdy stwierdzimy poważną wadę auta, powinniśmy nie później niż w ciągu 2 miesięcy zgłosić ją sprzedawcy na piśmie. Telefony i uprzedzanie go o naszych roszczeniach nie mają sensu. Jeśli nie odpowie w ciągu 2 tygodni, w świetle prawa uznał nasze żądania. 6. Mamy prawo domagać się: odstąpienia od umowy, usunięcia wady lub obniżenia ceny. To sprzedawca wybiera, która opcja jest dla niego najkorzystniejsza. Brak jazdy próbnej? To na lawetę i do warsztatu! Czasem auto stoi na placu sprzedającego, nie mając ubezpieczenia. Jazda próbna jest więc niemożliwa. Co robić? Zbadać inaczej! Jazda próbna nie jest tak niezbędna, jak ocena zrobiona przez dobrego mechanika w warsztacie. Jazda próbna często ma wręcz ograniczony sens. Handlarze mówią nawet, że warto dawać poprowadzić klientowi. Gdy już siedzimy za kierownicą auta, zwykle lepszego niż używane dotychczas, już czujemy się jego właścicielem. Zaś w warsztacie... nie trzeba jeździć, aby zobaczyć, czy podwozie jest całe, czy silnik pracuje zdrowo, czy nie puka koło dwumasowe, czy auto było rozbijane i lakierowane. To wszystko jest widoczne dla mechanika na postoju. Na umowie ma być nazwisko prawdziwego sprzedawcy! Kupujesz auto od handlarza? To kupuj od handlarza, a nie od poprzedniego właściciela, którego nazwisko figuruje w dokumentach, ale który pozbył się auta jakiś czas temu i już o tym nie pamięta. Aby zarejestrować samochód w Polsce, nie trzeba kupić go od osoby, na którą jest zarejestrowany. Jeśli sprzedawca ma faktury lub umowy potwierdzające zmiany właścicieli, na ich podstawie zarejestrujemy samochód. Jeśli jednak zgodzimy się, aby za prawdziwego handlarza podać jakiegoś Niemca, który sprzedał samochód pośrednikowi, automatycznie pozbywamy się możliwości zgłoszenia reklamacji. I narażamy fiskusa na szwank, a to może oznaczać dla nas kłopoty. Auta, których nie ma Sprzedawca tego samochodu ukradł czyjś profil na Samochód oferowany do sprzedaży przez anglojęzyczną osobę w rzeczywistości należał do kogoś zapewniał, że samochód sprzedaje wyłącznie dlatego, iż obecnie potrzebuje do pracy sedana, a szczęśliwiec, który go kupi ten „piękny samochód” nie będzie zawiedziony. Prosił o podanie nazwiska i adresu do przesyłki samochodu i o wpłatę depozytu w wysokości 30 proc. wartości auta. Reszty oczekiwał dopiero w 5 dni po dotarciu auta na miejsce – tyle czasu dał kupującemu, aby ten mógł podjąć ostateczną decyzję. Gdyby była negatywna, wpłacone pieniądze obiecywał zwrócić w całości. Podobne oferty pojawiają się coraz częściej na (i nie tylko tam), przy czym samo ogłoszenia są pisane po polsku i nie budzą raczej żadnych wątpliwości. Oszuści oferują motocykle, samochody osobowe, terenowe i quady, które akurat zabrali ze sobą za granicę, ale chętnie dostarczą je do Polski. Nigdy jednak auta nie można obejrzeć prze kupnem. Uważaj, zanim kupisz VW Passat, Golf i inne z silnikiem TDI, szczególnie te z początku produkcji. Auta, ktore przyjeżdżają do Polski mają za sobą 150--200 tys. km przebiegu i w wielu przypadkach pierwszeobjawy nabywca ma w perspektywie: naprawę zespołu sprzęgła z kołem dwumasowym, naprawę turbosprężarki, wymianę głowicy silnika, remont zawieszenia. Nie zrekompensuje mu tego niskie spalanie na trasie! Lepsza opcja: TDI, ale też nie całkiem pewna. Ponadto: w Passatach sypie się przekładnia kierownicza. To wszystko nie są tanie rzeczy – sama wymiana głowicy (często nie da się naprawić!) kosztuje nawet 10 tys. zł! Fiat Punto/Alfa Romeo Selespeed (a także inne auta z przekładnią manualną zautomatyzowaną). Korzyść z takiej przekładni tym mniejsza, im słabszy silnik. O dobrych osiągach lepiej zapomnieć. Przyjemność z jazdy jest żadna. Usterka w kilkuletnim samochodzie – bardzo prawdopodobna, naprawa – bardzo droga. Opel Corsa C Easytronic. Auto samo zmienia biegi – zupełnie jak Fiat lub Alfa Romeo z przekładnią Selespeed. Sama przyjemność? Niezupełnie. Bowiem w skrzyniach tych psują się sterowniki, a wraz z nimi sprzęgło i kilka detali. Często wszystko naraz. Autoryzowane serwisy proponują naprawę za... prawie 10 tys. zł, co niemal dorównuje wartości auta lub ją przekracza. Jeśli potrafimy znaleźć fachowca, zrobi to taniej, ale i tak 3 tys. zł może „pęknąć”. Lepiej wybrać auto z normalną przekładnią. Mercedes W211. W pierwszych wersjach notorycznie „padają” automatyczne skrzynie biegów, elektronika, czasem hamulce, problemem jest korozja. Nissan Micra. Zdarzają się niespodzianki, jak uszkodzenie elektrycznego wspomagania kierownicy zintegrowanego z przekładnią. Rachunki za naprawę w ASO są wielotysięczne, nie zawsze da się uszkodzone wspomaganie zregenerować. Ford Mondeo. Rdzewieje jak mało który samochód. Na rynku jest wiele naprawdę bezwypadkowych aut, która mają drzwi, klapy i progi zaatakowane korozją perforacyjną. Peugeot 307. W samochodach z silnikami Diesla (szczególnie starsze wersje) problemem jest trwałość zespołu sprzęgła i koła dwumasowego. Ponadto nie są rzadkością problemy z elektroniką (szczególnie w dieslach, ale nie tylko) i kłopoty z notorycznie przepalającymi się żarówkami przednich i tylnych świateł. Audi/VW Multitronic. Przekładnia Multitronic (nie mylić z Tiptronikiem) działa wyjątkowo płynnie. Choć wydaje się, że zmienia biegi, tak naprawdę jest to bezstopniowa przekładnia CVT z zaprogramowanymi pozycjami, dzięki czemu udaje ona zwykłą skrzynię automatyczną. Działa to, jak powiedziano, świetnie, ale do czasu. Prawie każdy Multitronic albo już się zepsuł, albo dopiero się zepsuje. Uwaga: ceny napraw mają co najmniej 4 cyfry!
Coraz więcej na rynku pojazdów używanych pojawia się aut, które są sprzedawane z ominięciem bardzo ważnego punktu procedury importowej - wpłaty należnego podatku VAT (powinien być naliczony PRZY SPRZEDAŻY samochodu). Procedura importu i sprzedaży takiego samochodu wygląda banalnie prosto - dlatego obecnie trzeba bardzo uważać przy zakupie auta, które pierwotnie było w posiadaniu firmy (np. leasingowej) za granicą. Pokrótce teraz napiszę, jak wygląda zakup i "zalegalizowanie" takiego samochodu: 1. Rejestrowana jest firma z nipem UE, która może dokonywać zakupu samochodów za granicą, płacąc tam kwoty NETTO. Firma rejestrowana jest w Polsce lub za granicą - to ważna informacja - nie należy z góry zakładać, że jeśli sprzedawcą była firma zagraniczna, to wszystko jest w porządku. 2. Właścicielem w/w firmy jest "słup" - czyli osoba, z której ciężko ściągnąć później jakiekolwiek należności z tytułu zaległych podatków, firma po dokonaniu kilku transakcji najczęściej zostaje zlikwidowana i zakłada się następną. 3. Firma dokonuje bezpośrednio, lub przez komis, sprzedaży auta końcowemu nabywcy, wystawiając na niego fakturę VAT-marża, lub fakturę ze stawką VAT: "zw." lub "0%" 4. Nabywca, otrzymując fakturę, dowód opłaty akcyzy, przegląd techniczny, tłumaczenia i opłatę recyklingową, dokona bezproblemowej rejestracji samochodu - bowiem dysponuje wszystkimi niezbędnymi dokumentami do zarejestrowania samochodu, a wydział komunikacji nie sprawdza, czy samochód podlegał obowiązkowi opłacenia podatku VAT, czy też nie. Teoretycznie więc nabywca ma legalnie nabyty i zarejestrowany pojazd. 5. Urząd Skarbowy, na który zarejestrowana była firma dokonująca sprzedaży auta, z około 3-miesięcznym opóźnieniem otrzymuje wykaz transakcji wewnątrzwspólnotowych, które podlegały opodatkowaniu 23% VAT-em. Firma, która nie uiściła podatku - wzywana jest do wyjaśnienia sytuacji - to może potrwać ok. miesiąc. 6. W międzyczasie firma, dokonująca "usuwania podatku VAT" z jasnych względów zostaje zlikwidowana. 7. Urząd Skarbowy, na podstawie numeru VIN samochodu będącego przedmiotem postępowania, dociera do końcowego nabywcy i nabywca jest wzywany do Urzędu, gdzie zapozna się z niewesołą dla niego sytuacją. Jej zakończenie może wyglądać następująco: - właściciel samochodu płaci zaległy VAT z odsetkami (za ok. 4-6 miesięcy, w zależności, jak szybko uda się do niego dotrzeć) i może dalej eksploatować samochód, - samochód zostaje zatrzymany do momentu zakończenia postępowania karno-skarbowego (a to może trwać np. 2 lata), po czym tak czy inaczej pozostaje obowiązek zapłacenia zaległego podatku VAT. Teraz istotna uwaga - komis, będący pośrednikiem w takiej transakcji, jest prawnie zupełnie czysty. Komisant bowiem nie może w prosty sposób sprawdzić, czy auto, które sprzedawał jako pośrednik, miało mieć VAT opłacony, czy też nie. Importer bowiem nie ma obowiązku przedstawiania faktury zakupu samochodu, aby dokonać transakcji sprzedaży. Dlatego komis nie będzie pociągany do odpowiedzialności prawnej i nikt nie będzie z komisu ściągał żadnych należności. Znana jest procedura - jak więc się ustrzec przed zakupem takiego samochodu (gdzie najczęściej takie auta są to niezłe okazje rynkowe, bo mogą mieć cenę 23% niższą od średniej rynkowej - z racji brakującego VAT-u)? 1. Jeżeli firma sprzedaje auto na fakturę z 23% VAT - temat jest prosty - w 100% firma odpowiada za obowiązek odprowadzenia podatku z faktury, którą wystawiła. Fiskus może ścigać wtedy tylko i wyłącznie sprzedawcę (zakładamy, że samochód nie pochodzi z kradzieży, bo wtedy jakkolwiek by go nie sprzedawać - będzie to nielegalne). W tej sytuacji kupujący nie musi się martwić o sprawę podatku VAT. 2. Jeżeli firma sprzedaje auto na fakturę VAT-marża - należy zrobić 2 rzeczy: a) sprawdzić po numerze VIN, kto był pierwszym nabywcą samochodu - takie informacje znajdują się w bazach dealerów - jeżeli była to firma (najpopularniejsze firmy leasingowe to: Axus Arval, Lease Plan, BCA) - to zapala się pierwsza lampka ostrzegawcza b) sprawdzić, kto widnieje jako właściciel w dowodzie rejestracyjnym pojazdu - i tu ważna informacja - dowód musi pochodzić z kraju, z którego został PO RAZ PIERWSZY zakupiony pojazd. Może bowiem się zdarzyć, że ktoś takie auto w międzyczasie "zalegalizuje" np. na Słowacji, albo na Litwie. Weryfikację, czy dowód jest dowodem z pierwszego nabycia auta przeprowadzić można bardzo prosto - każdy dowód rejestracyjny ma datę wydania. Jeżeli więc dowód wydano roku, a auto ma datę I-szej rejestracji w dokładnie tym samym dniu (lub parę dni wcześniej) - to jest to dowód z pierwszego nabycia samochodu od dealera. Jeżeli w dowodzie widnieje jako właściciel firma - druga lampka ostrzegawcza. 3. W przypadku, gdy obie w/w weryfikacje dały pozytywną informację (mamy w obu przypadkach firmę jako właściciela pojazdu) - to na 99% sprzedający powinien naliczyć VAT przy sprzedaży samochodu. I teraz kolejna ważna uwaga - powyższa procedura dotyczy tylko i wyłącznie sytuacji, gdy samochód w Polsce sprzedaje FIRMA (bezpośredni importer, komis, itp.). Osoby fizyczne, nabywające pojazd za granicą, płacą tam PEŁNĄ kwotę, obejmującą stawkę VAT obowiązującą w kraju, w którym dokonywana jest transakcja kupna-sprzedaży. Podobnie nabycie samochodu za granicą od osób fizycznych jest w Polsce zwolnione z podatku VAT - tak więc jeśli właścicielem samochodu była za granicą osoba prywatna - nie ma do niej zastosowania powyższy wywód. Są przypadki, bardzo sporadycznie spotykane, gdy firma za granicą sprzedaje pojazd w cenie brutto (ze stawką VAT zw. lub 0%). Aby mieć pewność, że w ten sposób dokonano transakcji - należy się skontaktować ze sprzedawcą za granicą, bo znając umiejętności Polaków w kwestii tworzenia nowych faktur VAT, nie mających nic wspólnego z oryginalnymi fakturami, jakakolwiek inna próba sprawdzania oryginalności faktury zakupu pojazdu może się okazać nieskuteczna. I następna uwaga - weryfikacja dokumentów pojazdu w Urzędzie Skarbowym czy też w Wydziale Komunikacji nic nie daje. Sprzedający, przekazując komplet dokumentów niezbędnych do zarejestrowania samochodu, nie przekazuje nabywcy faktury potwierdzającej zakup pojazdu, ani innych dokumentów, które zawierałyby informację, że transakcja miała lub nie miała być opodatkowana stawką 23% VAT. A nawet, jeśli ową fakturę da do wglądu - Urząd Skarbowy ani Wydział Komunikacji nie będzie w stanie w prosty sposób zweryfikować jej autentyczności - wymagany jest w tej sytuacji kontakt z drugą stroną transakcji - czyli firmą sprzedającą za granicą samochód. I raczej mało komu uda się nakłonić jakiegokolwiek urzędnika, aby dzwonił za granicę i konsultował z tamtejszym księgowym takie rzeczy. Wydział Komunikacji natomiast stwierdzi, że kupujący ma pełny komplet dokumentów niezbędnych do rejestracji i potwierdzi, że auto można zarejestrować. A teraz najciekawsze - finalnie straci na całym procederze "unikania VAT-u" tylko i wyłącznie końcowy nabywca samochodu. Posiada bowiem pojazd, który jest przedmiotem postępowania karno-skarbowego (nielegalne wprowadzenie pojazdu na rynek) - a więc w łatwy sposób można windykować z niego należność - wystarczy zatrzymać pojazd, a następnie wystawić go do przetargu, jeżeli właściciel nie zechce uiścić podatku VAT. Raczej mało prawdopodobne jest, żeby nie sprzedać auta za kwotę, pozwalając pokryć podatek VAT. Dlatego na dzień dzisiejszy nie bardzo Urzędom Skarbowym opłaca sięścigać firmy, dokonujące nielegalnego wprowadzenia pojazdów na polski rynek. Wszakże tak czy inaczej będzie się dało ściągnąć wymaganą należność - jest bowiem co zabezpieczyć na czas postępowania. Wisienką na torcie niech będzie fakt, iż auta, będące przedmiotem takich przekrętów, najczęściej są w doskonałym stanie wizualnym oraz technicznym. Dlatego potrafi to uśpić czujność kupujących - mają bowiem oni święte przekonanie, że nabywająświetny samochód w bardzo atrakcyjnej cenie - trzeba się więc spieszyć, żeby ktoś nie podkupił okazji. I im droższy samochód - tym ryzyko większe - po transakcji więcej zostaje pieniędzy z tytułu niezapłaconego podatku VAT. Przekręt na licznikach Samochody za granicą są używane intensywnie, codziennie ale jednocześnie są względnie mało zużyte. Zdecydowana większość dużych samochodów pierwsze kilka lat jeździ dla firm (leasing) i jeżdżą dużo; 30-80 tys. km rocznie. Samochody takie wyglądają powierzchownie bardzo nowe, porównując także chociażby stan techniczny zagranicznych i polskich dróg. Efektem tego jest bardzo duża opłacalność przekręcenia licznika. Gdy samochód 3-letni ma przejechanych 120 tys. prawdziwych kilometrów można znaleźć na Allegro z przebiegiem 20 tys. km co podwyższa jego wartość o co najmniej zł (€ o tyle taniej to auto sam byś kupił za granicą. Według statystyk mały samochód przejeżdża rocznie ok. 15 tys. kilometrów ale duże samochody osobowe przejeżdżają już 25 tys. kilometrów rocznie. Statystyczny ropniak przejeżdża rocznie minimalnie 30 tys. km. Generalnie diesle „robią” dwa razy więcej kilometrów niż takie same benzynowe. Mały samochód prywatny przejeżdża rocznie 12 tys. km ale już samochód firmowy (lub z leasingu) co najmniej 26 tys. km a diesel nawet 33 tys. km. Duże drogie diesle przejeżdżają w pierwsze dwa lata statystycznie 82 tys. km! Posiadając tą wiedzę nie łudź się więc, że kupując 10-letniego Vw Golfa V diesel - będzie miał na liczniku mniej niż 200 tys. km. Tak samo 6-letnie Audi a4 benzynowy powinien mieć na liczniku już około 120 tys. km. Innymi słowy: gdy kupujesz czteroletniego Audi A6 diesel z przebiegiem 60 tys. kilometrów - oszukujesz samego siebie. Bo chęć posiadania jest często silniejsza niż zdrowy rozsądek. Nie wierz zbytnio w opowieści sprzedawców. Nie wierz, że właścicielem tego samochodu była staruszka, która trzymała samochód w garażu i jeździła nim tylko w niedziele do kościoła, albo, że jest to ulubiony samochód sprzedawcy albo jego żony. Pamiętaj, za granica są auta z małymi oryginalnymi przebiegami, w perfekcyjnym stanie, ale ich cena jest średnio o 1000€ wyższa, więc handlarz takiego auta nie kupi, bo nie zarobi chcąc być konkurencyjnym na rynku. Nasza firma w przeciwności do handlarzy sprzedaje auta sprowadzone jako jedne z najdroższych wśród ogłoszeń, na każde auto za dopłatą udzielamy pakiet gwarancji 3+ 6+ oraz auto jest 100% bezwypadkowe, na pewno bezpieczne, wszystkie systemy bezpieczeństwa są i działają, mają oryginalny przebieg, oryginalną książkę serwisową, oryginalne dokumenty i po zakupie nie wymagają odwiedzenia znajomego mechanika samochodowego, maja wszystkie nalepki eksploatacyjne, wymieniony olej i filtry, są czyste i pachnące. Po prostu wsiadasz i jedziesz. Dlatego warto jest pojechać z nami po dobry samochód, zapłacić za niego normalne pieniądze i mieć pewny zadbany egzemplarz. A jeżeli wierzysz w polskie okazje cenowe, super stany po niby lekkich stłuczkach, to ja juz nic nie pomogę, chcesz być oszukiwany, więc jesteś. Od wielu lat sie mówi w Polsce, że Polacy na własne życzenie chcą być oszukiwani, bo ciągle żyją nadzieją, że może akurat ten egzemplarz jest oryginalny, kupują ten tańszy egzemplarz, tez z małym przebiegiem, bo te oryginalne auta sa ciut droższe i na dodatek maja troszkę większe przebiegi. Tylko w Polsce są takie cuda, ze tańszy i jeszcze mniejszy ma przebieg. Zapraszam wszystkich rozsądnych na wyjazd z nami po auta albo złożenie nam zlecenia na sprowadzenie wymarzonego egzemplarza.
Według Instytutu Rynku Motoryzacyjnego Samar w zeszłym roku do Polski sprowadzono ponad milion używanych aut z zagranicy. Po cztery kółka jeździmy już nie tylko do Niemiec, ale także dalej na Zachód np. do Francji, Holandii czy Włoch. Obecnie wybierać można bowiem spośród niezliczonej ilości ofert i wyszukać perełkę motoryzacyjną w najlepszej cenie. Z kolei, gdy przychodzi czas na sprzedaż pojazdu, nie ma przeszkód, by kupił go obcokrajowiec np. z Ukrainy. Szanowny Czytelniku! Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock). Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego. Kliknij tutaj, aby zaakceptować Skąd najlepiej sprowadzić auto? Największym motoryzacyjnym rynkiem w Europie pozostają Niemcy. Z uwagi na bardzo duży wybór samochodów utrzymanych w dobrym stanie, to właśnie tam najczęściej jeździmy na motoryzacyjne zakupy. Według danych JATO pod względem rejestracji nowych aut na drugim miejscu znajduje się Wielka Brytania, a zaraz za nią są Włochy i Francja. Gdzie najlepiej opłaca się kupić samochód z drugiej ręki? Wszystko zależy od poszukiwanego modelu, jego stanu i przebiegu. Najłatwiej porównać przez internet, np. przez serwis AutoScout24. Bardziej zagorzali mogą wybrać się do komisu w danym kraju, ale bez żadnego potwierdzenia, że znajdzie tam dobry samochód. Najmniej zapłacić trzeba oczywiście za podróż do Niemiec, jednak często w bardziej oddalonych krajach np. we Francji można trafić na większe okazje cenowe. Jak kupić używany samochód za granicą? Poza podliczeniem dodatkowych kosztów związanych z podróżą i opłatą podatku akcyzowego, należy wziąć pod uwagę formalności. Za granicą trzeba bowiem dogadać się ze sprzedającym i w niektórych krajach problemem może okazać się bariera językowa. Przed podjęciem decyzji o wyjeździe, warto więc być pewnym, że uda się dobić targu w obcym języku. Konieczne będzie także skontaktowanie się ze sprzedającym i dokonanie wstępnych ustaleń, które później powinny zostać spisane w formie umowy kupna sprzedaży, najlepiej w wersji dwujęzycznej. Na miejscu nie można także zapomnieć o oględzinach samochodu i sprawdzeniu jego stanu technicznego. Po wyrejestrowaniu pojazdu na miejscu, można wrócić nim do kraju na kołach lub przywieźć na lawecie, jednak jest to znacznie droższa opcja. W Polsce pozostaje jeszcze do opłacenia podatek akcyzowy, zrobienie aktualnego przeglądu, przetłumaczenie dokumentów i zarejestrowanie samochodu. Auta od Niemca lepiej utrzymane? Mimo dodatkowych kosztów i obowiązków, związanych ze sprowadzeniem auta z zagranicy nie brakuje chętnych na taki zakup. Dlaczego? Kierowcy są bowiem przekonani o solidności i bogatym wyposażeniu samochodów z zachodu. Kupujący mogą też mieć pewność, co do historii i serwisowania pojazdów, bo w krajach, takich jak Niemcy auta serwisowane są w ASO, a do napraw używa się oryginalnych części. Przebieg bez większych problemów można też potwierdzić w bazie VIN. Łatwiej też trafić tam na rzadko występujące w kraju perełki i zabytkowe modele. Gdy od Polaka auto chce kupić obcokrajowiec Zdarza się jednak i tak, że po takie egzemplarze do Polski przyjeżdżają zainteresowani kupnem obcokrajowcy z całej Europy. Polscy sprzedawcy czasem oferują na sprzedaż nietypowe auta z historią lub limitowane i kolekcjonerskie modele np. kultowego Fiata 126. Polski rynek samochodów z drugiej ręki może być też atrakcyjny dla kierowców zza wschodniej granicy, gdzie wybór aut jest mniejszy. Nie ma przeszkód, by dobić targu z cudzoziemcem. Wcześniej trzeba oczywiście wystawić auto na sprzedaż na portalu oferującym używane samochody. Następnie trzeba spisać umowę kupna sprzedaży oraz pamiętać o wyrejestrowaniu pojazdu oraz wypowiedzeniu ubezpieczenia OC w towarzystwie ubezpieczeniowym. Do opłacenia będzie jeszcze podatek od umów cywilno-prawnych lub dochodowy, jeśli auto nie było w posiadaniu sprzedawcy dłużej niż 6 miesięcy. W przypadku, gdy to my odwozimy samochód do kupującego, należy jeszcze pamiętać o wizycie w miejscowym urzędzie komunikacji, gdzie uzyskamy potwierdzenie o zarejestrowaniu pojazdu przez nabywcę. Taki dokument należy wtedy dodać jako załącznik do oświadczenia o zbyciu pojazdu oraz kopii umowy kupna sprzedaży przy wyrejestrowaniu auto po powrocie do kraju.
sprzedaż auta za granicę przekręt